Kwi 26, 2017

Vintage Conn, Buescher, Martin - wady i zalety starych saksofonów z lat 20-40

Zalety:

Bardzo dobra barwa instrumentu. Oczywiście sound to kwestia gustu ale „stara blacha ” do tego często brak lakieru połączony z grubą warstwą patyny robi swoje. Gruba warstwa patyny dodaje do widma akustycznego nieco pobocznych dodatkowych częstotliwości „brudowych” (nie koniecznie podbicie podstawowych harmonicznych), co wpływa na indywidualną, niepowtarzalną i ciekawą barwę saksofonu. Barwa wtedy staje się nie tak klarowna, klasyczna, ładna jak w przypadku np. nowoczesnych, lakierowanych japońskich saksofonów. Ten dodatkowy „brud” w brzmieniu to jest to czego szukają muzyczny grający jazz i rozrywkę. I za to się płaci

Wady:

Intonacja. Oczywiście nie ma niestrojących saksofonów tylko muzycy niestroją, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Pilnowanie intonacji w dużych skokach interwałowych zamiast skupianie się na tym co ma się grać to nie ma sensu. Więc po co się męczyć zamiast czerpać przyjemność z grania. Oczywiście do każdego instrumentu trzeba się nieco przyzwyczaić ale są pewne granice komfortu , dlatego nieraz muzycy wybierają lepiej strojące saxy kosztem ich barwy. Vintage saksofony zostają zazwyczaj w tyle ze strojnością w stosunku do współczesnych. Obecne skomputeryzowane procesy projektowe, produkcyjne itp. powodują wytwarzanie niemal idealnie strojących saxów. Oczywiście są rury stare które dobrze stroją ale to uzależnione jest od konkretnego modelu, przebytych remontów, ustawienia wysokości klap, stanu fajki jego kształtu itp. Grając, ćwicząc niby na „ucho” jest wszystko OK, ale podczas sesji nagraniowej w studio wychodzą problemy z intonacją.
Wyeksploatowanie. Często mają po 70 i więcej lat. Mają wyeksploatowane elementy, osie. Często leżały wiele lat w szafie czy w piwnicy więc nie można ich rozkręcić. Rowki na śrubokręt od częstego wykręcania są wypaczone lub po prostu prawie ich nie widać, ale o tym więcej poniżej.
Mechanika: Do każdej mechaniki można się przyzwyczaić. No pewnie do Fiata 126 też . Jeżeli ktoś dysponuje np. Buescherem altem, sopranem i tenorem to jest ok, ale jak sobie poradzić z np. altem Buescher, sopranem Conn i tenorem Martin grając jednocześnie koncerty na nich. Wymaga to znacznie więcej nakładu pracy niż w przypadku gdy dysponujemy trzema np. saksofonami o takiej samej mechanice (tej samej firmy). Mechanika w Vintage często, gęsto mało ergonomiczna, mało wygodna ale to też zależy od długości palców, wielkości dłoni właściciela instrumentu. Znam muzyków dla których tenor Selmer MK7 jest mało wygodny a dla innych znakomity. Problemy na które narzekają muzycy to: problemy z układem Gis, (zacina się, wolno reaguje), problemy z obsługą małego palca lewej ręki ….. Współczesne wymogi muzyki wymagają szybszej, niezawodnej i precyzyjnej mechaniki, szybszych odpowiednio dobrze skonstruowanych układów dźwigniowych, dobrze dobrach materiałów do jej wykonania aby mogła ona nadążać i sprostać muzykom którzy zmagają się z coraz bardziej skomplikowanymi utworami muzycznymi. Dlatego dobrze zaprojektowana mechanika robi dobra robotę podczas grania skomplikowanych pasaży czy przewrotów w muzycznych.
Jakość rejestru dźwiękowego. Chodzi tu o występowanie głuchych dźwięków, dźwięków różniących się barwowo od pozostałych, matowych czy zbyt ostrych itp. Góra za ostra czy dół za matowy to może być wynikiem złego ustawiania klap, źle dobranych wielkości rezonatorów w poduszkach , stanu fajki. Często jest to wynikiem złego procesu produkcyjnego: niewystarczające pozbycie się naprężeń w blasze instrumentu, nierównomierny skład chemiczny blachy.

Pojedyncze słupki. Kolejna wada to umiejscowienie mechaniki instrumentu na pojedynczych słupkach które są nalutowane na korpus. Zaletą ich jest zmniejszenie wagi saxa ale takie instrumenty wymagają szczególnej uwagi dlatego że przy uderzeniach korpusu, dużej eksploatacji instrumentu, używanie nieodpowiedniego futerału może doprowadzić do ich przemieszczenia co doprowadza do nieszczelności i pogorszenia pracy mechaniki (opory). W latach powiedzmy 40 wprowadzenie instrumentów które mają umiejscowione słupki na tzw „szynach” doprowadziło do polepszenia ich niezawodności. Ich korpusy są bardziej stabilne ponieważ te szyny spełniają rolę wzmocnienia. Pojedyncze nalutowane słupki występują praktycznie we wszystkich saksofonach z lat 20 do powiedzmy 38-40. W saxach francuskich szyny są o wiele wcześniej stosowane niż w amerykańskich. W przypadku alta to jeszcze nie jest to bardzo odczuwalne (wypaczenia kominków, machaniki) ale już w tenorach i barytonach daje to spory problem.

Cienka blacha. Występująca np. w saxach Conn (zazwyczaj amerykańskie instrumenty) w połączeniu z pojedynczymi nalutowanymi na korpus słupkami przyczynia się do częstszych wizyt w serwisie: korekty mechaniki, powstawania nieszczelności. Oczywiście takie nieszczelności nie występują od razy tylko są rozłożone w czasie i muzyk w miarę ich powstawania podświadomie zaczyna mocniej dmuchać przez co rekompensuje wycieki powietrza. Niestety po włożeniu lampy testowej do wnętrza saxa w serwisie od razu wszystko widać.. Wady te są wyeliminowane zostają powiedzmy a latach 40 gdzie saksofony typu Balanced Action zaczynają mieć grubszą blachę oraz prowadnice i na nich umieszczone słupki, a saksofony amerykańskie dalej zostają w tyle pod mechanicznym względem.
Miekki stop „bachy” i cieńsze prowadnice. To przyczynia się do szybszego zużycia końców prowadnic. Bardzo widoczne jest to przy górnych klapach (d,d#,f) na które działa dłoń muzyka pod pewnym kątem podczas grania. Prowadzi to do nierównomiernego wyeksploatowania końców prowadnic co doprowadza do nieszczelności góry a więc i utraty ciśnienia wewnątrz saxa ( problemy ze szczelnością). U muzyków którzy grają z dłużą ekspresją na scenie zużycie tych elementów występuje o wiele szybciej niż w przypadku „spokojnego” muzyka.

Mechanizm dolnego C#. Ta wada wymaga szczególnej dbałości o swój instrument. Ta długa prowadnica biegnąca przez pół instrumentu to wada wszystkich Vintage saxów. A do tego gdy ona nie ma podparcia w połowie przez jeden słupek to już jakaś masakra. Podczas wyjmowania saxa z futerału, złego trzymania należy pamiętać aby jej nie naginać. Wypaczenie jej o jedną dziesiąta milimetra doprowadza do rozszczelnienia dolnego C# co uniemożliwią bezproblemowe granie dolnego rejestru. Przy okazji aby ta klapa była odpowiednio szczelna musimy użyć odpowiedniej poduszki z odpowiedniej skóry, odpowiedniego rezonatora oraz mocniejszej sprężynki.
Mechanizm małego palca lewej reki. Mam tu na myśli problemowe połączenie dźwigni od klapy G# z dolnym C#. Niezbyt fortunnie skonstruowany ten mechanizm sprawia wiele kłopotów dla osób z dużym power’em w dźwięku. Aby komfortowo dla grającego działał ten mechanizm należy tak naciągnąć lekko sprężynkę nacisku klapy G# oraz lekko naciągnąć sprężynkę dolnego C# aby mały palec miał siłę komfortowej pracy , ale wtedy wprawiając korpus w duże drgania (gdy ktoś dysponuje mocnym zadęciem i współczesnym ustnikiem o dużej mocy) to sama klapa dolnego C# może się unosić – więc problemy gotowe. Dlatego w Vintage saxach zawsze polecam usuwanie łącznika dźwięków G# z C# aby mocniejsza sprężynka odpowiednio dociskała poduszkę. Wtedy problem znika. Niestety muzycy grający klasykę nie mają tego problemu i wręcz chcą montować łącznik G# z C# w saxach np. Buescher Tru Tone i to się sprawdza nawet gdy damy słabsze sprężynki a to dlatego że grają dźwiękiem o niedużej mocy który nie powoduje samoistnego uniesienia się tej klapy.
Jedna oś dla górnego rejestru czyli umiejscowienie klap na jednej długiej osi ( klapy począwszy od C# do G.
Począwszy powiedzmy od Balanced Action (lata 30) klapy C#, B oraz A są zamontowane na jednej osi, klapa G oraz Bb są zamontowane na osobnych śrubkach. To rozwiązanie ma też taką zaletę iż klapy są bardziej stabilne, są mniej podatne na wypaczenia.
Ogólnie mówiąc im dłuższa oś (im więcej na niej klap) tym bardziej jest ona podatna na wygięcie co doprowadza do oporów mechaniki oraz nieszczelności.

Brak centralnego umieszczenia klap względem otworu dźwiękowego. Poduszka do saksofonu jest wykonana w następujący sposób:
Karton, filc, skóra oraz rezonator. Skóra jest zewnętrzną warstwą która spaja karton oraz filc tworząc jedną całość. Poduszka (skóra) więc jest lekko zaokrąglona na końcach. Skóra ta podczas eksploatacji saksofonu najbardziej deformuje się, wysycha na końcach poduszki przez co w tym miejscu staje się mniej elastyczna i doprowadza to z czasem do powstania nieszczelności. Poduszka powinna być umiejscowiona względem otworu dźwiękowego najlepiej symetrycznie oraz zapas pomiędzy końcem poduszki a miejscem gdzie styka się ona z otworem dźwiękowym powinna wynosić ok. 2 mm lub więcej. (np. tenor Buffet Super Dynaction, tenor Keilwerth mod. New King).
Przykład 1. Poduszka ma średnicę 40 mm, otwór dźwiękowy 36 mm, czyli zapasu pozostaje 2 mm z każdej strony co jest odpowiednie.
Przykład 2. Poduszki ma średnicę 40 mm, otwór dźwiękowy ma 39 mm czyli zapasu jest tylko 0,5 mm z każdej strony a to niestety trochę za mało. (np. wada Selmer alt MK6 – trylowe klapy Bb oraz C, dolne C#, dolne B oraz Bb, Dolne C# wielu starych saxów ). Późniejsze serie MK6 już nieco lepiej.
Często tak bywa iż poduszka jest niesymetrycznie umiejscowiona względem otworu i np. z jednej strony zapasu jest 1 mm, z innej 2 mm a jeszcze z innej 0,5 mm. Występuje wtedy niesymetryczny rozkład naprężeń w docisku poduszki (skóry) a to nie jest dobrze.
Jest to wada która powstała na etapie produkcyjnym lub jest wynikiem wypaczenia korpusu i mechaniki.